
Dzisiaj zagłębimy się w świat Opowieści Wigilijnej Charlesa Dickensa. To historia o tym, jak ważne jest dzielenie się i bycie dobrym dla innych, szczególnie w czasie świąt.
Wyobraź sobie Ebenezer Scrooge'a jako starego, zrzędliwego chomika, który zbiera swoje skarby – pieniądze – i trzyma je zamknięte w swojej norce. Nie dzieli się nimi z nikim. Jest jak człowiek, który ma pełen worek cukierków, ale nigdy nikomu ich nie daje, samemu też tylko czasem jednego zjada. Jego serce jest jak zasuszona śliwka, twarde i bez soku. Nie lubi świąt, bo to czas, kiedy ludzie są szczęśliwi i chcą być razem, a on woli być sam ze swoimi pieniędzmi.
Pewnego wieczoru wigilijnego, kiedy Scrooge siedzi sam w swoim zimnym biurze, dzieje się coś niezwykłego. Pojawia się duch jego dawnego wspólnika, Jakuba Marleya. Wyobraź sobie Marleya jako wielkiego, dzwoniącego łańcuchami ducha, który nosi na sobie wielkie kłódki – symbol jego przywiązania do pieniędzy, które gromadził. Marley ostrzega Scrooge'a, że jeśli się nie zmieni, czeka go taki sam, smutny los.
Must Read
Potem przychodzą trzy inne duchy. Pierwszy to Duch Przeszłych Wigilii. Jest jak magiczne okno, przez które Scrooge widzi siebie jako małego chłopca, samotnego w szkole, a potem jako młodego człowieka, który kochał pewną dziewczynę, ale zamiast miłości wybrał pieniądze. Ten duch pokazuje mu, skąd wzięło się jego zgorzknienie. To jak cofanie się w czasie na taśmie filmowej, żeby zobaczyć początek historii.
Następny jest Duch Obecnych Wigilii. Ten duch jest jak wielki, wesoły gigant, który rozsiewa wokół siebie zapach choinki i pierniczków. Pokazuje Scrooge'owi, jak świętują inni ludzie – rodzina jego pracownika, Boba Cratchita, która jest biedna, ale pełna miłości i radości. Widzi też świętujących ludzi w miejscach, których zwykle nie zauważał. To jak patrzenie na świat przez szkło powiększające, widząc wszystkie drobne, ale piękne rzeczy.

Ostatni jest Duch Przyszłych Wigilii. Ten duch jest cichy i tajemniczy, jak cień. Nie mówi, ale pokazuje Scrooge'owi przerażającą przyszłość, jeśli niczego nie zmieni. Widzi ludzi obojętnych na śmierć jakiegoś bogacza, którego nikt nie żałuje. Widzi też małego, chorego chłopca, Tiny Tima, który umiera, bo jego rodzina nie ma pieniędzy na lekarza. To jak patrzenie w lustro, które pokazuje najgorszy możliwy obraz przyszłości.
Te wszystkie wizyty sprawiają, że Scrooge nareszcie otwiera swoje serce. Jakby stara, zepsuta kłódka na jego duszy pękła. Budzi się następnego dnia jako zupełnie inny człowiek. Jest wesoły, szczodry i pełen miłości. Kupuje największego indyka dla rodziny Cratchitów i pomaga im. Staje się jak słońce, które rozjaśnia mrok. Opowieść Wigilijna uczy nas, że zawsze jest czas na zmianę i że największym bogactwem jest miłość i życzliwość.