Wyobraźmy sobie świat po Wielkiej Wojnie jako plac zabaw, który nagle został podzielony na dwie części przez bardzo wysoką, niewidzialną ścianę. Po jednej stronie placu bawiła się grupa dzieci, która nosiła czerwone czapeczki. Po drugiej stronie bawiła się grupa dzieci z niebieskimi czapeczkami. Każda grupa miała swoje własne zabawki i swoje zasady zabawy. Ta niewidzialna ściana to właśnie Dwubiegunowy Podział Świata po II Wojnie Światowej.
Dzieci z czerwonymi czapeczkami, czyli kraje pod wpływem Związku Radzieckiego, uwielbiały wspólne budowanie wielkich zamków z klocków i opowiadanie sobie podobnych historii. Ich przywódcy często mówili: "Robimy wszystko razem, dla dobra wszystkich!". Ich świat był trochę jak jedna wielka szkoła, gdzie wszyscy uczyli się tego samego i mieli podobne podręczniki. Wyobraźmy sobie, że wszyscy noszą takie same, proste stroje. Ich marzeniem było, aby każdy miał tyle samo zabawek i jedzenia, chociaż czasami te zabawki nie były najnowocześniejsze.
Z kolei dzieci z niebieskimi czapeczkami, czyli kraje w sferze wpływów Stanów Zjednoczonych, ceniły sobie możliwość wyboru swoich zabawek i własnego sposobu zabawy. Mówili: "Każdy może mieć inne, ciekawe zabawki i budować, co chce!". Ich świat był jak wielki sklep z zabawkami, gdzie można było znaleźć mnóstwo różnych rzeczy. Każde dziecko mogło założyć strój, jaki mu się podobał. Ważne było, żeby każdy mógł sam decydować, w co chce się bawić i ile zabawek chce mieć, nawet jeśli nie każdy miał ich tyle samo.
Must Read
Ta podział trwał przez wiele lat, jakby te dwie grupy dzieci na zmianę pokazywały sobie swoje zabawki, czasem trochę się kłócąc, ale nigdy tak naprawdę nie przekraczając tej niewidzialnej ściany. Czasami ta kłótnia była jak wielkie zawody, na przykład kto szybciej zbuduje rakietę, która poleci w kosmos – to była tak zwana Wyścig Zbrojeń. Obie strony chciały pokazać, że ich sposób zabawy jest najlepszy.

Symbolami tego podziału stały się dwie potęgi: Związek Radziecki ze swoimi czerwonymi sztandarami i Stany Zjednoczone z amerykańską flagą. Ich wpływy rozciągały się po całym świecie, jak dwa wielkie drzewa, które rzucały długie cienie na inne, mniejsze drzewka. Kraje, które chciały być w jednej grupie, naśladowały jej zasady i wybierały podobne zabawki. Te, które wolały być w drugiej grupie, robiły to samo. Czasami te mniejsze drzewka próbowały nawet sadzić własne nasiona, żeby wyrosnąć na coś własnego, niezależnego.
Ten podział nie oznaczał wojny między tymi dwoma grupami dzieci, ale był jak ciągłe napięcie, jakby zawsze byli gotowi do obrony swoich zabawek. To trochę jak rywalizacja na boisku, gdzie obie drużyny grają bardzo zawzięcie, ale grają według ustalonych zasad. Ten czas nazywamy Zimną Wojną, bo chociaż była duża rywalizacja, to nie było bezpośredniej, gorącej walki między głównymi graczami. Wyobraźmy sobie wielką szachownicę, na której dwie strony, Związek Radziecki i Stany Zjednoczone, przesuwają swoje figury, próbując zdobyć przewagę, ale bez atakowania bezpośrednio króla przeciwnika.