
Wczoraj, siedząc w parku, obserwowałem małego chłopca. Miał może pięć lat, a w rękach trzymał dwa balony. Jeden był czerwony, drugi niebieski. Uśmiechał się promiennie, chyba najszczęśliwsza istota na świecie. Nagle, zupełnie niechcący, wypuścił niebieski balon. Zobaczyłem, jak jego twarz się zmienia. Uśmiech zniknął, zastąpiony łzami i rozpaczą. Szukał wzrokiem tego, co uciekało mu w górę, coraz dalej i dalej. Przez chwilę wydawało się, że jego mały świat się zawalił. Potem jednak, jakby na przekór tej stracie, mocniej ścisnął w dłoni czerwony balon i ruszył dalej, choć już z mniejszym entuzjazmem.
Ta scena, choć prosta, idealnie odzwierciedla pewną uniwersalną prawdę, którą chyba wszyscy, zwłaszcza w wieku studenckim, doświadczamy. Dziś, kiedy myślę o tym "Ten świat jest jakiś pojebany, nie sądzisz?", pierwsze co przychodzi mi na myśl, to właśnie ten chłopiec i jego strata. Czasem tracimy coś cennego, coś, co wydawało się nieodłączną częścią naszej codzienności. Może to być ulubiony przedmiot, plan na przyszłość, a nawet przyjaźń, która nagle się kończy. I wtedy pojawia się to poczucie przytłoczenia, to pytanie, dlaczego akurat mnie to spotyka, dlaczego świat wydaje się taki niesprawiedliwy.
W kontekście naukowym można by to nazwać pewnego rodzaju frustracją poznawczą, kiedy nasze oczekiwania wobec rzeczywistości rozmijają się z jej faktycznym kształtem. Jako studenci jesteśmy w szczególnym momencie życia, kiedy dopiero uczymy się nawigować po meandrach życia. Mamy ambitne plany, marzenia, wizje idealnej przyszłości. A potem zderzamy się z rzeczywistością – trudnymi egzaminami, niepowodzeniami w projektach, problemami finansowymi, czy po prostu z codziennymi wyzwaniami, które wydają się przytłaczające.
Must Read
Widzimy czasem, jak ktoś inny, kto wydaje się mieć wszystko, co najlepsze, spotyka na swojej drodze niespodziewane trudności. Albo sami, mimo ogromnego wysiłku i zaangażowania, nie osiągamy zamierzonych celów. Wtedy łatwo popaść w poczucie beznadziei, stwierdzając "Ten świat jest jakiś pojebany". To naturalna reakcja na sytuację, która wykracza poza naszą kontrolę, na coś, co wydaje się niezrozumiałe i niezasłużone.
Pamiętam siebie na pierwszym roku studiów. Byłem pełen zapału, chciałem pochłonąć całą wiedzę świata. Miałem doskonałe oceny w szkole, czułem, że jestem gotowy na wszystko. A potem przyszła pierwsza sesja. To był szok. Materiał okazał się znacznie trudniejszy, niż przypuszczałem. Pierwszy niezaliczony egzamin był dla mnie jak kubeł zimnej wody. Poczułem się zagubiony i zniechęcony. Zastanawiałem się, czy dobrze wybrałem kierunek, czy w ogóle mam do tego predyspozycje. Wtedy też pojawiała się myśl, że "ten świat jest pojebany".

Jednak to, co obserwowałem potem u siebie i u innych, pokazuje, że nawet w obliczu trudności, życie toczy się dalej. Chłopiec w parku, choć stracił jeden balon, wciąż miał drugi. Musiał nauczyć się doceniać to, co pozostało, a może nawet znaleźć radość w czymś innym. Tak samo my, studenci, uczymy się radzić sobie z porażkami. To nie jest łatwy proces, ale jest niezwykle ważny dla naszego rozwoju.
Wartości i lekcje dla studenta:

- Akceptacja nieprzewidywalności: Życie rzadko idzie po naszej myśli. Często napotykamy przeszkody, które wydają się niezrozumiałe. Uczenie się akceptacji tego, że pewnych rzeczy nie możemy kontrolować, jest kluczowe. To nie oznacza rezygnacji, ale raczej naukę adaptacji.
- Odporność psychiczna (Resilience): Każde niepowodzenie, czy to na egzaminie, czy w życiu osobistym, może być lekcją. Chodzi o to, aby po upadku podnieść się, wyciągnąć wnioski i spróbować ponownie. To jak nauka chodzenia – upadamy, ale potem wstajemy i idziemy dalej, silniejsi.
- Docenianie tego, co mamy: Kiedy tracimy coś, co braliśmy za pewnik, zaczynamy doceniać to, co nam zostało. Chłopiec mógł cieszyć się czerwonym balonem. My możemy docenić wsparcie rodziny, przyjaciół, dostęp do edukacji, a nawet same możliwości, które mamy.
- Poszukiwanie wsparcia: W chwilach zwątpienia nie jesteśmy sami. Studia to często czas, kiedy budujemy nowe relacje. Rozmowa z innymi studentami, wykładowcami czy nawet specjalistami z uczelni może przynieść ulgę i nowe perspektywy.
- Przeformułowanie celu: Czasem, gdy coś się nie udaje, warto zastanowić się, czy nasz pierwotny cel był właściwy, czy może potrzebujemy go zmodyfikować. Może zamiast jednego czerwonego balonu, mamy potencjał do stworzenia całego ogrodu balonów?
Pamiętajmy, że studia to nie tylko nauka teorii, ale przede wszystkim praktyka życia. Uczymy się nie tylko z podręczników, ale przede wszystkim z doświadczeń, z naszych sukcesów i porażek. Ten świat rzeczywiście bywa trudny, nieprzewidywalny i czasem wydaje się "pojebany". Ale to właśnie w tych momentach, kiedy musimy stawić czoła tym wyzwaniom, kształtujemy siebie. Uczymy się, kim jesteśmy, do czego jesteśmy zdolni i jak radzić sobie z przeciwnościami losu.
Zamiast skupiać się na tym, co poszło nie tak, spróbujmy dostrzec lekcje, które płyną z każdej sytuacji. Tak jak chłopiec z parku, który mimo straty, wziął głębszy oddech i poszedł dalej z tym, co mu zostało. To właśnie ta umiejętność podnoszenia się po upadku, adaptacji i dostrzegania nadziei nawet w najtrudniejszych chwilach, jest najcenniejszą lekcją, jaką możemy wynieść z tego niełatwego, ale fascynującego okresu naszego życia. Bo choć świat jest jaki jest, to od nas zależy, jak na niego zareagujemy i jak go ukształtujemy.