
Dzień dobry wszystkim! Dzisiaj zajmiemy się pewnym intrygującym zjawiskiem językowym, które można zaobserwować w mediach społecznościowych i nie tylko. Chodzi o zwroty typu "Dzień dobry wszystkim, poza osobą, która to stworzyła".
Na pierwszy rzut oka może to wydawać się po prostu żartobliwym lub sarkastycznym komentarzem. Jednak kryje się za tym coś więcej. Analizując takie sformułowania, możemy lepiej zrozumieć sposób, w jaki komunikujemy się w przestrzeni cyfrowej i jakie emocje chcemy wyrazić. To ciekawe ćwiczenie z zakresu analizy dyskursu.
Zacznijmy od podstaw. "Dzień dobry" to tradycyjne powitanie, które zazwyczaj ma na celu wyrażenie życzliwości i pozytywnego nastawienia do rozmówcy lub grupy ludzi. Jest to sygnał rozpoczynający interakcję w sposób uprzejmy. Kiedy dodajemy "wszystkim", rozszerzamy tę życzliwość na całą społeczność, do której się zwracamy.
Must Read
Następnie pojawia się kluczowy element: "poza osobą, która to stworzyła". To właśnie ta część wprowadza element kontrastywny i często humorystyczny. Kim jest "osoba, która to stworzyła"? Zazwyczaj jest to osoba tworząca wpis, post na blogu, artykuł czy komentarz. W ten sposób autor na swój sposób dystansuje się od własnego dzieła lub sugeruje, że jest ono na tyle specyficzne, że nikt inny, włącznie z nim samym, nie powinien go doceniać w taki sam sposób.
Przyjrzyjmy się kilku przykładom. Wyobraźmy sobie post w mediach społecznościowych, który jest celowo absurdalny lub zawiera specyficzny żart. Autor może napisać: "Dzień dobry wszystkim, poza mną, bo właśnie wylałem kawę na klawiaturę". W tym przypadku żart polega na samoironii i przedstawieniu siebie jako osoby pechowej lub niezdarnej, na której nieszczęście reszta świata nie musi się przejmować.

Inny przykład to sytuacja, gdy ktoś dzieli się czymś, co uważa za nieudane, ale publikuje to z pewnym przymrużeniem oka. Może to być zdjęcie źle wykonanego ciasta: "Dzień dobry wszystkim, poza mną, bo mój wypiek wygląda jak dinozaur". Tutaj celem jest zbudowanie pewnej relacji z odbiorcami poprzez dzielenie się własnymi niedoskonałościami w sposób lekki i zabawny.
Takie sformułowania pełnią kilka funkcji. Po pierwsze, mogą służyć humorowi i samoironii. Pokazują, że autor potrafi śmiać się z siebie i nie bierze wszystkiego zbyt poważnie. Po drugie, mogą budować więź z odbiorcami. Dzieląc się czymś negatywnym w żartobliwy sposób, autor może wywołać uśmiech i poczucie zrozumienia u czytelników, którzy sami mogli doświadczyć podobnych sytuacji.

Po trzecie, w niektórych przypadkach może to być subtelny sposób na zwrócenie uwagi na specyficzny charakter danej treści. Autor sugeruje, że jego dzieło jest inne, może nieco ekstrawaganckie, i niekoniecznie spodoba się każdemu. To pewnego rodzaju zastrzeżenie, wyrażone jednak w sposób nieformalny i lekki.
Warto zauważyć, że takich wyrażeń nie należy odbierać dosłownie. Celem nie jest faktyczne wykluczenie siebie z grona odbiorców życzeń dobrego dnia. Jest to raczej narzędzie stylistyczne, które pozwala wzbogacić komunikację i nadać jej bardziej osobisty, a czasem humorystyczny charakter. Jest to przykład tego, jak język ewoluuje i dostosowuje się do nowych form komunikacji, takich jak te używane w internecie.