Site Info Site Info

A że Pan Bóg Ją Stworzył A Szatan Opętał

A że Pan Bóg Ją Stworzył A Szatan Opętał

Pamiętam historię pewnej młodej dziewczyny, nazwijmy ją Ania, która trafiła do naszej lokalnej poradni psychologicznej. Była na ostatnim roku studiów, a jej życie, przynajmniej z zewnątrz, wydawało się niemal idealne. Uśmiechnięta, towarzyska, zawsze gotowa do pomocy. Jednak pod tą fasadą krył się ogromny ciężar. Ania zmagała się z potwornym lękiem przed oceną, paraliżującą perfekcjonistką, która odbierała jej radość z życia i nauki. Każdego dnia czuła, jakby w jej głowie toczyła się nieustanna walka – jedna część niej pragnęła rozwijać się, uczyć nowych rzeczy, realizować swoje pasje, a druga, ta mroczna i krytyczna, szeptała, że jest niewystarczająca, że popełni błąd, że wszyscy zobaczą jej rzekome braki. Ta wewnętrzna bitwa była wyczerpująca i powoli odbierała jej siły witalne.

Jej historia przywodzi na myśl pewne zjawisko, które często obserwujemy w życiu, a które można by określić w poetycki sposób jako "A że Pan Bóg Ją Stworzył, A Szatan Opętał". Oczywiście, nie mówimy tutaj o dosłownym wpływie sił nadprzyrodzonych, ale o pewnej metaforze, która doskonale ilustruje, jak ogromny potencjał, dobro i piękno, które w nas tkwią, mogą być przyćmione przez wewnętrzne demony – wątpliwości, lęki, negatywne przekonania, które sami w sobie pielęgnujemy lub które zostały w nas zasiane. W przypadku Ani, jej naturalne predyspozycje do nauki, jej inteligencja i kreatywność – to wszystko było darem od "Boga", od życia, od jej własnej natury. Jednakże, to "szatan" – jej wewnętrzny krytyk, strach przed porażką, perfekcjonizm – zaczął ją opętywać, uniemożliwiając jej cieszenie się tym, co miała.

Dla studentów, ten tytuł może brzmieć nieco drastycznie, ale myślę, że można go odnieść do wielu codziennych sytuacji. Kiedy rozpoczynamy studia, często jesteśmy pełni entuzjazmu, nadziei, pragnienia zdobywania wiedzy. Mamy w sobie potencjał do stworzenia wspaniałej przyszłości. To jest ten moment, kiedy "Pan Bóg nas stworzył" – obdarzył nas zdolnościami, umysłem, chęcią rozwoju. Jednak zaraz potem pojawia się "szatan", który chce nas "opętać". Co to może być w kontekście studenckiego życia?

Może to być prokrastynacja – to wewnętrzne szepty, które mówią: "Masz jeszcze czas", "Zaczniesz później", "Teraz musisz się zrelaksować". I tak dzień za dniem odkładamy zadania, które nabrzmiewają i stają się coraz trudniejsze do wykonania. Może to być strach przed porażką, który sprawia, że boimy się zgłosić na trudniejszy projekt, bo co jeśli nam się nie uda? Lepiej pozostać w swojej strefie komfortu, gdzie nikt nas nie oceni negatywnie. A przecież właśnie przez próbowanie i popełnianie błędów uczymy się najwięcej.

Innym "szatanem" może być porównywanie się z innymi. Widzimy naszych kolegów i koleżanki, którzy wydają się być lepsi, mądrzejsi, bardziej zdolni. Wtedy nasz wewnętrzny krytyk podsuwa myśli: "Ty nigdy nie będziesz tak dobry/dobra", "Po co się starasz, skoro oni i tak cię wyprzedzą?". To porównywanie jest jak trucizna, która niszczy naszą pewność siebie i odbiera radość z własnych osiągnięć, nawet tych małych.

A że Pan Bóg JĄ stworzył, a szatan opętał, jest więc odtąd na wieki i
A że Pan Bóg JĄ stworzył, a szatan opętał, jest więc odtąd na wieki i

Jest też "szatan" zniechęcenia, który pojawia się, gdy napotykamy trudności. Semestr jest długi, materiału jest dużo, egzaminy się zbliżają, a my czujemy się przytłoczeni. Wtedy pojawia się pokusa, by się poddać, by myśleć, że studia są za trudne, że nie damy sobie rady. To właśnie te momenty są kluczowe. To wtedy musimy przypomnieć sobie, dlaczego zaczęliśmy, jakie mieliśmy cele i marzenia.

Kluczową lekcją, jaką możemy wynieść z rozumienia tego zjawiska, jest to, że walka jest naturalna. Nikt nie jest wolny od wewnętrznych demonów. Każdy z nas ma w sobie potencjał, ale też każdy z nas ma swoje słabości i lęki. Prawdziwa siła nie polega na tym, by ich nie mieć, ale na tym, by nauczyć się z nimi żyć, kontrolować je i nie pozwolić im przejąć kontroli nad naszym życiem i naszym rozwojem.

Dla Ani, proces terapeutyczny polegał właśnie na rozpoznaniu tych "szatańskich" głosów w jej głowie i na budowaniu strategii, jak sobie z nimi radzić. Uczyła się akceptować niedoskonałość, doceniać proces nauki, a nie tylko końcowy wynik, i przede wszystkim – pozwalać sobie na błędy. Zrozumiała, że jej umysł, który mógł być tak potężnym narzędziem do tworzenia i rozwoju, stał się więzieniem przez jej własne negatywne myśli.

Czy szatan opętał polski Kościół? • Krytyka Polityczna
Czy szatan opętał polski Kościół? • Krytyka Polityczna

Co możemy zrobić, aby nie dać się "opętać" w studenckim życiu? Po pierwsze, samoświadomość. Zrozumienie, kiedy te negatywne myśli się pojawiają i co je wywołuje. Zapisywanie ich, analizowanie, kwestionowanie. Czy naprawdę jestem niewystarczająco dobry/dobra, czy to tylko głos mojego wewnętrznego krytyka?

Po drugie, budowanie odporności psychicznej. To jak ćwiczenie mięśni. Im więcej razy stawimy czoła naszym lękom, tym silniejsi się stajemy. Małe kroki, podejmowanie wyzwań, uczenie się na błędach – to wszystko buduje naszą wytrzymałość. Nie bójmy się prosić o pomoc – od przyjaciół, rodziny, wykładowców, czy specjalistów. To nie oznaka słabości, ale mądrości.

Kto zwycięży - Bóg czy Szatan?
Kto zwycięży - Bóg czy Szatan?

Po trzecie, pielęgnowanie pozytywnych nawyków. Znajdźmy czas na odpoczynek, na aktywność fizyczną, na hobby, na rozmowy z bliskimi. To wszystko są "antidota" na negatywne myśli. Dbajmy o swój umysł i ciało, bo one są narzędziami, którymi dysponujemy w tej życiowej walce.

Pamiętajmy, że każdy z nas jest stworzony z ogromnym potencjałem. Ten potencjał jest piękny i wartościowy. Niestety, życie często podsuwa nam wyzwania, które mogą wydawać się jak "opętanie" – lęki, wątpliwości, pokusy zniechęcenia. Kluczem jest nie pozwolić tym siłom zdominować nas. Uczyć się je rozpoznawać, stawiać im czoła i świadomie wybierać ścieżkę rozwoju i samodoskonalenia. To jest proces, który trwa całe życie, ale każda podjęta próba, każdy przezwyciężony lęk, przybliża nas do realizacji naszego pełnego potencjału.

Zakończę refleksją. Zamiast postrzegać te wewnętrzne walki jako coś negatywnego, spróbujmy spojrzeć na nie jako na część naszej ludzkiej natury. To dzięki tym zmaganiom możemy odkryć w sobie siłę, o której istnieniu nawet nie wiedzieliśmy. Ania, po wielu miesiącach pracy nad sobą, zaczęła odzyskiwać radość z życia i studiowania. Jej "szatan" nadal się czasem odzywał, ale ona nauczyła się go słuchać, ale nie ulegać mu. To jest prawdziwe zwycięstwo – nie nad "szatanem", ale nad własnymi ograniczeniami. A to jest lekcja, która przyda się w każdym etapie życia, a zwłaszcza w tych wymagających latach studenckich.

Gallery

Szatan opętał Tomaszów Mazowiecki? - Antyradio
"Za zdrowie Pań, wypijmy Panowie", czyli "Babski Świat" w Pokoju
Copy - Pan Bóg daje nam drogowskazy | Genially